Czyli tradycyjne amerykańskie ciastka z kawałkami czekolady. Ciasteczka są chrupiące, a w środku lekko ciągnące, miękksze. Można jeść je jeszcze na ciepło kiedy są mięciutkie, lub po osudzeniu kiedy stwardnieją. Ja uwielbiam te ciepłe, szczególnie z dodatkiem szklanki mleka :) Przepis na te cudeńka znalazłam na blogu Cocina de Marta.
Składniki na 18 duuużych ciastek: 300 g mąki pszennej 150 g masła 100 g cukru białego 125 g cukru trzcinowego 1 zimne jajko 1 zimne żółtko 1/2 łyżeczki sody 320 g chipsów czekoladowych/ posiekanej czekolady 1. Masło rozpuszczamy w garnuszku. 2. Dwa rodzaje cukru mieszamy w misce. Zalewamy lekko przestudzonym masłem. Mieszamy. 3. Do masy dodajemy ekstrakt waniliowy, jajko i zółtko. Ubijamy mikserem na gładką, puszystą masę ok. 2 minut. 4. Mąkę mieszamy z sodą. Stopniowo dodajemy do masy maślano- jajecznej. Wszystko dokładnie mieszamy. 5. Dodajemy czekoladę. 6. Z ciasteczek rękoma lepimy kulki, lekko rozpłaszczamy. Układamy na papierze do pieczenia w sporych odstępach- ciasteczka się rozleją. Pieczemy w 170 stopniach prez 15-17 minut.
Ostatnio mniej piekę, ale idzie jesień więc ciasto marchewkowe obowiązkowo musi być. Ten przepis jest bardzo klasyczny, zawsze się udaje. Ciasto jest aromatyczne, wilgotne, czuć w nim nutkę cynamonu i posiekane orzechy włoskie. Bardzo polecam :)
Składniki (tortownica 24 cm): 250 g mąki pszennej (użyłam w połowie orkiszowej) 200 g brązowego cukru 150 ml oleju rzepakowego 50 ml jogurtu naturalnego/ greckiego 3 jajka łyżeczka proszku do pieczenia łyżeczka sody 2 łyżeczki cynamonu/ przyprawy piernikowej pół łyżeczki soli 100 g posiekanych orzechów włoskich 300 g marchewki, startej na drobnych oczkach 1. W dużej misce miksujemy cukier brązowy z olejem i jogurtem. Dodajemy do masy po jednym jajku miksując mikserem. 2. W drugiej misce mieszamy mąkę, z cynamonem, sodą, proszkiem do pieczenia, solą. Zawartość miski dodajemy do miski ze składnikami mokrymi i miksujemy chwilę. 3. Dodajemy startą marchewkę, posiekane orzechy. 4. Pieczemy w tortownicy przez 30 minut w 180 stopniach, do suchego patyczka :) Krem: 2 opakowania serka philadelphia, w temp. pokojowej 100 g masła, w temp. pokojowej 200 g cukru pudru 1. Serek miksujemy z masłem, dodajemy stopniowo cukier. 2. Na wystudzone ciasto rozsmarowujemy krem. Ciasto przechowujemy w temperaturze pokowej. Najlepiej smakuje na drugi dzień, kiedy wszystkie smaki się przegryzą :)
Czyli nieziemska słodycz- połączenie kruchego spodu z kajmakiem, bananami, bitą śmietaną i czekoladą. Z pewnością zaspokoi ochotę na słodkości nawet największego łasucha ;) Bomba kaloryczna, ale nie martwcie się więcej niż 1 kawałek i tak nie zjecie! ;)
Spód: 200 g mąki 150 g masła 30 g cukru łyżka zimnej wody
1. Mąke mieszamy z cukrem, dodajemy posiekane masło, łyżkę wody, łączymy w kulkę. 2. Wykładamy ciastem spód tarty. 3. Ustawiamy piekarnik na 180 stopni. Ciasto wstawiamy na 15 min do zamrażarki. Pieczemy przez 30 minut. Studzimy.
Wypełnienie tarty: puszka kajmaku/ dulce de lece (ja gotowałam przez 3 h puszkę mleka słodzonego) 4 banany 50 g czekolady mlecznej lub deserowej, startej na drobnych oczkach 300 ml śmietanki 36%, bardzo zimnej 2-3 łyżeczki żelatyny, rozpuszczonej w gorącej wodzie (opcjonalnie)
1. Kajmak przekładamy do garnuszka z łyżką masła i podgrzewamy mieszając aż masa będzie gładka. 2. Na spód tarty rozsmarowujemy podgrzany kajmak. 3. Banany kroimy w grubsze plastry. Układamy na kajmaku. 4. Śmietankę ubijamy na sztywną masę, pod koniec dodajemy łyżkę cukru pudru, opcjonalnie możemy dodać odrobinę żelatyny. 5. Śmietankę wykładamy na banany. Posypujemy wiórkami czekoladowymi. 6. Wstawiamy do lodówki przynajmniej na 2-3 h.
Właściwie ostatni moment na taką tartę- pełną owoców leśnych. Użyłam malin i borówek, ale można użyć też jagód, jeżyn lub innych ulubionych owoców :) Bardzo polecam na poprawę nastroju :) Spód: 200 g mąki 150 g masła 30 g cukru łyżka śmietany Wypełnienie:500 g owoców leśnych (u mnie 300 g malin, 200 g borówek) 4 łyżki kremu cytrynowego (przepis znajdziecie przy serniku mrożonym cytrynowym) łyżka mąki ziemniaczej 3 łyżki cukru Kruszonka: 100 g mąki 50 g masła 50 g cukru Spód: 1. Mąke mieszamy z cukrem, dodajemy posiekane masło, łyżkę wody, łączymy w kulkę. 2. Wykładamy ciastem spód tarty. 3. Ustawiamy piekarnik na 180 stopni. Ciasto wstawiamy na 15 min do zamrażarki. Pieczemy przez 30 minut. Studzimy. 4. Rozsmarowujemy 4 łyżki kremu cytrynowego. Owoce mieszamy w miseczce z 3 łyżkami cukru i mąką ziemniaczaną, następnie wykładamy je na krem. Kruszonka: 1. Mąkę łączymy z cukrem i masłem. Robimy drobne okruszki. Posypujemy górę tarty. Pieczemy 30-40 minut w 180 stopniach. Studzimy.
Ostatnio mniej gotuję, nie mam zupełnie do tego nastroju. Próbowałam upiec szarlotkę z banalnego przepisu- nie wyszła, upiec ciasto z malinami i pianką- również porażka. Wychodzę z założenia że nic na siłę więc czekam na wene ;) A tymczasem zrobiłam pizze w wersji wegetariańskiej która zawsze wychodzi.
Ciasto: 300 g mąki pszennej 30 g drożdzy świeżych 3/4 szklanki ciepłego mleka z wodą (w proporcji 1:1) szczpyta soli łyżka oliwy z oliwek Sos: puszka pomidorów oliwa z oliwek cukier sól oregano 1. W garnuszku rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy pomidory, gotujemy przez 15 minut, często mieszając. Przyprawiamy. Składniki na pizze: 150 g sera mozarella lub startego sera żółtego papryka pieczarki oliwki suszone pomidory 1. Do dużej miski wsypać mąkę i sól. Dodać drożdże, ciepłe mleko z wodą i oliwę z oliwek. 2. Ugniatamy na blacie 2 minuty na elastyczne ciasto. 3. Odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (30-45 minut). 4. Formujemy blat do pizzy, nakuwamy widelcem. 5. Pizzę układamy na papierze do pieczenia posmarowanym oliwą. Rozsmarowujemy sos, układamy ser, pokrojone warzywa i oliwki. 6. Pieczemy w 200 stopniach przez 10-15 minut.